fazt.eu

Autor: AS

2020 czy 7528?

2020-01-04 10:19:29👁 112 (0.71 dziennie)

2020 czy 7528?

Jakie to ma znaczenie? W sumie absolutnie żadnego. W końcu to umowne cyferki... Świat ma lat miliardy i dokładności co do 1 roku nie jesteśmy w stanie ustalić. Jako nowonarodzona poganka wolałabym 7528... 8 to moja szczęśliwa, nie, "ulubiena" cyferka.
2018 z drugiej strony był straszny... Odeszła Klusia, Rudzia, Stefan... Miśka ledwo wygrzebała się z grobu... No i właśnie dlatego te cyferki, to jedna wielka pierdoła. Rok jak rok, dzień jak co dzień... A ja mimo "miecia" tego wszystkiego w dupie czuję, że to będzie dobry rok. Trudny, ale dobry... Sylwester zaliczony w łóżku, z 5 przerażonymi psami i chrapiącym, jak na krzywą przegrodę przystało, chłopem u boku. 23.59. Tak się obudziłam. W pokoju duchota, okna otworzyć nie mogę, bo akurat jakiś debil uznał, że petardy, które huczą jak wojskowe granaty, są najzabawniejsze, zwłaszcza w "studni" z budynków... Jestem szczerze zdziwiona, że rano na spacerze z psami nie musiałam skakać przez ludzkie trupy, bo zlorzeczylam (i nadal to robię) aż mi się z uszu kopciło...
1 stycznia powitał nas piękna słoneczna pogoda, z tego co widzę 2 stycznia zamierza kontynuować aurę, co bardzo mnie cieszy. Kocham słońce. W zimie. I na jesieni, no ewentualnie wczesną wiosną... Potem wystrzeliłabym je w kosmos o jakieś kilka lat świetlnych od ziemi. Taaak wiem, wieczna zima bla bla bla... Ale mój stosunek do pogody już zobrazowalam.
Zawsze mówi się o planach na nowy rok, planach których nikt dłużej niż do połowy lutego nie jest w stanie realizować. Lenistwo poprostu. Nienawidzę lenistwa. Jestem leniem do ⁿ... Gdybym nie była, to byłabym chodzącym idewowem (czytaj idełałem)... Ale ideałów nie ma, nie? Nie pociesza mnie to. W każdym razie od jesieni zaplanowałam plan :-D na 2020. Wcielanie rozpoczęło się w sumie latem, ba nawet wiosna, bo chyba 10 kwietnia.
1. Biodegradowalna i nietestowana na zwierzętach chemia gospodarcza i kosmetyki.
2. Wszelkie zakupy, zarówno ciuchowe, butowe, chemiczne, spożywcze etc,wyłącznie, gdy ZABRAKNIE danego produktu. Żadnych zapasów.
3. Żadnych zabiegów upiekszajacych, za które muszę bulić, a potrafię wykonać sama (rozjaśnianie, farbowanie, hennowanie, mani, pedi,cukrowanie). W sumie to z takich, których nie wykonam sama też rezygnuję - rzęsy. Fryzjer (2x w roku max)i ortodonta (chyba w styczniu przedostatni raz...), to jedyne moje upiększające wydatki.
4. Nadal segregować śmieci. Uparcie i pod wiatr w postaci mikrootworu wlotowego w pojemnikach na plastik i wiecznie zapchanego kontenera na papier.
5. W końcu uszyć woreczki na zakupy, żadnych darmowych plastików!
6. Oddawać coś się da na bazarki dla zwierząt, ciuchy potrzebującym (nie lubię ich, nie uważam, że większość na to wogole zasługuje, ale ciuch nie ładuje w śmietniku przynajmniej...).
7. Więcej pieniędzy przeznaczać na fundacje,stowarzyszenia i zwierzęta w potrzebie. (Narazie mam 100% zwyżkę w tym temacie w porównaniu do 2019...).
8. Odciąć martwe drewno. Tak mówi mój tarot, którym nota bene muszę się w końcu zaopiekować, bo obie talię o mnie zapomną. Pierwsze ciecie, prawie całkowite dokonało się z Vitalią. Niewiarygodne jak szybko poczułam ulgę...
9. Ćwiczyć. Nie dla bikinibody bo every body is bikinibody, tak mówią... (Nie zgadzam się, ale to temat na inny wpis), ale dla pozbycia się bólu kręgosłupa.
10.HA! Nauczyć się szpagatu! Zapisałam się na zajęcia i 1 lutego MUSZĘ już "szpagatowac" na luziku, codziennie, żeby tej umiejętności do śmierci nie stracić.
Zapewne pojawi się więcej planów i postanowień. Pewnie w przyszłości o nich wspomnę. Sława!

f Udostępnij